Google Ads dla laboratoriów: ile to kosztuje i czy się opłaca
Rozmawiałem ostatnio z właścicielem niewielkiego laboratorium, który powiedział mi: „Próbowałem Google Ads, przepaliłem trzy tysiące złotych i nic z tego nie wyszło”. Historia jest klasyczna. Problem zwykle nie leży w tym, że Google Ads nie działa dla laboratoriów, tylko w tym, że kampania była źle ustawiona. W tym tekście pokażę, jak do tego podejść rozsądnie.
Ile realnie kosztuje jeden pacjent z Google Ads?
To pytanie, które powinno padać zawsze jako pierwsze. Odpowiedź zależy od miasta, konkurencji i kategorii badań. Przykładowe stawki:
- Badania prywatne standard (morfologia, lipidogram): koszt za kliknięcie 2-5 zł, konwersja na umówione badanie około 8 procent, czyli koszt pozyskania pacjenta 25-60 zł
- Diagnostyka specjalistyczna (hormony, alergie): CPC 4-8 zł, konwersja 5 procent, koszt pacjenta 80-160 zł
- Badania genetyczne: CPC 8-15 zł, konwersja 3 procent, koszt pacjenta 250-500 zł
To stawki przybliżone, dla Warszawy i Krakowa będą wyższe, dla mniejszych miast niższe. Kluczowe pytanie brzmi: ile średnio wydaje u ciebie jeden nowy pacjent przez pierwszy rok? Jeśli to 400 zł, a kosztuje cię 60 zł, kampania jest opłacalna. Jeśli to 80 zł i kosztuje cię 60 zł, jesteś prawie na zero.
Pięć rzeczy, przez które pieniądze przepadają
1. Brak konwersji. Jeżeli nie mierzysz, ile osób realnie umawia badanie, Google nie wie, co optymalizować. To najczęstszy błąd.
2. Zbyt szerokie słowa kluczowe. „Badania krwi” jako dopasowanie przybliżone to przepis na katastrofę. Lepiej dokładne dopasowanie i konkretne frazy typu „badania hormonalne Wrocław cena”.
3. Słaba strona docelowa. Jeśli po kliknięciu reklamy trafiasz na stronę główną laboratorium, gdzie nie ma nic o tym konkretnym badaniu, pacjent ucieknie. Reklama musi prowadzić na stronę z tą jedną usługą, ceną i przyciskiem rezerwacji.
4. Brak negatywnych słów kluczowych. Blokujesz frazy typu „NFZ”, „darmowe”, „praca”, „opinie o pracy”, dzięki temu nie przepalasz budżetu na ludzi, którzy nie są pacjentami.
5. Brak testów A/B. Zawsze dwie wersje nagłówka, dwie wersje tekstu. Bez testów strzelasz na ślepo.
Performance Max – łatwo czy niebezpiecznie?
Google bardzo promuje swój format Performance Max, który robi wszystko za ciebie. Problem w tym, że w rękach niedoświadczonej osoby PMax potrafi spalić budżet w dwa dni. Dla laboratoriów zwykle lepiej sprawdzają się dobrze prowadzone kampanie Search plus ewentualnie retargeting. PMax warto włączyć dopiero gdy masz już dane o konwersjach i wiesz, co działa.
Meta Ads (Facebook, Instagram) – tak czy nie?
Do laboratoriów Meta działa inaczej niż Google. Na Google wyświetlasz się komuś, kto już szuka badania. Na Meta pokazujesz reklamę komuś, kto nawet nie myślał, że chce się przebadać. To bardziej kampania edukacyjna, np. „Zrób kontrolę po 40”, „Pakiet dla kobiet planujących ciążę”. Może działać świetnie, ale wymaga dłuższej perspektywy i dobrej kreacji graficznej.
Od czego zacząć?
Jeśli nigdy nie prowadziłeś kampanii, zacznij od jednej, prostej kampanii Search na 2-3 usługi, z dziennym budżetem 50-100 zł. Po miesiącu zrób bilans i skaluj to, co działa. Nie wrzucaj od razu 5 tys. zł „bo ktoś powiedział że trzeba”. Szczegóły naszego podejścia znajdziesz na stronie kampanie Google Ads i Meta Ads.
A jeśli zanim uruchomisz kampanie, potrzebujesz porządnej strony docelowej, zajrzyj do sekcji strony internetowe. Bez dobrej strony reklamy są wyrzucaniem pieniędzy w błoto.
